Rozdział 2

Obudziłam się za dwadzieścia ósmej czyli mam max 10 min na wyszykowanie się do szkoły bo nie mogę się znowu spóźnić, szybko ubrałam się, zbiegłam po schodach, zjadłam szybko kanapke z stosiku który zostawiła chyba moja mama dla mnie i Maxa bo ona wychodzi do pracy o 6:00. Wybiegłam z domu po paru przecznicach musiałam przejść przez ulice, weszłam  na nią i nagle zobaczyłam pędzący samochód. Zdążyłam pomyśleć tylko Jak szybko jedziesz tu jest ograniczenie do 30mil/h. Usłyszałam pisk opon, odskoczyłam na bok. Smochód tylko mnie musnął ale zatrzymał się wyskoczył z niego młody chłopak, a ja stałam,szok mnie sparaliżował. Loczek podbiegł chwycił mnie za ramiona

-Nic ci nie jest!?- spytał

        …

-Yyy nie-ocknełam się

-Przepraszam, jechałem za szybko-powiedział patrząc w strone swojego samochodu

-Ja… też przepraszam,mogłam bardziej uważać, śpieszyłam się

-Podwieść cię do szpitala czy coś-pytał tym razem patrząc w drugą strone, chyba też się wystraszył bo unikał kontaktu wzrokowego

-Nie dzięki poradze sobie, cześć- powiedziałam i ruszyłam szybko żeby nie musieć więcej z nim rozmawiać, byłam w mocnym szoku. Kiedy doszłam do szkoły już się uspokoiłam, Emily była już dzisiaj w szkole więc opowiedziałam jej co sie stało, ona chciała zaprowadzić mnie do pielengniarki ale ja sprzeciwiłam się, w końcu nic takiego się nie stało. Po szkole prawie odrazu poszłam do parku żeby uniknąć opowiadania o „wypadku”. Usiadłam na mojej ławce założyłam słuchawki na uszy i siedziałam tak sobie. Po chwili usiadł koło mnie jakiś gościu w kapturze kiedy zdjął go zobaczyłam tego samego loczka którego zdążyłam poznać rano. Zdołałam przemóc się i powiedzieć:

-Cześć

-Cześć, znamy się?

-Nie, oprócz tego że rano prawie mnie przejechłeś to nie

-A, to ty wiesz byłem tak wystraszony że nie patrzałem na ciebie, jeszcze raz przepraszam-powiedział i po raz pierwszy spojrzał mi w oczy

-Ty…

-Tak?

-Jesteś podobna do mojej przyjaciółki z dzieciństwa-powiedział

-Może to ja, a tak wogóle to jestem Kate

-Jestem Harry. Ale to nie ty bo one nie już od dawna nie żyje- powiedział Harry i zaczął robić coś na swoim telefonie

                                                                  *Oczami Harrego*

Ta dziewczyna była jak starsza wersja Meg mojej dawnej przyjaciółki, nikomu jeszcze nie opowadałem o niej Znałem ją od przedszkola robiliśmy razem chyba wszystko, przechodziliśmy razem przez życie. w szóstej klasie podstawówki zostaliśmy parą a w drugiej gimnazjum ona miała wypadek samochodowy, którego nie przeżyła pamiętam że dosyć długo nie mogłem się pozbierać ale potem już zapomniałem o niej i tu nagle bum ta dziewczyna wywołuje tyle wspomnień mam ochote ją prztulić ale pewnie by się wystraszyła więc wole tego nie robić.

-Może to ja, a tak wogóle to jestem Kate-powiedziała dziewczyna

-Jestem Harry. Ale to nie ty bo one nie już od dawna nie żyje-odpowiedziałem i udawałem że pisze coś na telefonie żeby ukryć przed nią mój ból

-Yy ja już będę iść, Pa-powiedziała Kate

-Poczekaj ja też już idę, możemy iść razem -powiedziałem, ponieważ nie chciałem się jeszcze żegnać

-Ok-powiedziała a ja ubrałem kaptur żeby mnie nikt nie rozpoznał

Przez całą droge rozmawaliśmy Kate jest całkiem fajna. Nawet nie zauważyłem jak daleko idziemy, po chwili dziewczyna powiedziała

-Yyy tu jest mój dom, to cześć

-Cześć powiedziałem,ona weszła przez brame a ja obróciłem się i zaczełem szukać drogi do domu. Po dziesięci minutach byłem już przy bramie. Wszedłem przez dzwi,miałem zamiar się położyć ale przeszkodził mi w tym Liam

-O, nie ty nigdzie nie idziesz, masz posprzątać ten bałagan który zostawiłeś w salonie.

-Ale muszeee?

-Ja tego robić nie będę.-powiedział udając obrażonego

-Dobra już idę.-powiedziałem zrezygnowany

                                                                   * Oczami Kate*

Weszłam do domu a tam czekałam mama

-Nic cie się nie stało?, nie musisz jechać do szpitala?

-A czemu?

-Podobno miałaś wypadek, Emily dzwoniła na domowy i mi powiedziała

-Nie to nic poważnego poprostu weszłam na jezdnie, ale zdążyłam odskoczyć

-To dobrze że nic ci nie jest, zjedz kolacje. Jest na stole.

-Ok. Po kolacji poszłam się wykąpać. Dziwiłam się sobie że udało mi się na tyle normalnie z kimś rozmawiać, nie zacinać się i tak dalej. Po kąpieli odrazu poszłam spać.

Rozdział 1-

                                                                       *oczami Kate*

-A tobie który się podoba?-wyrwała mnie z zamyślenia moja koleżanka pokazując mi zdjęcie w gazecie

-A kto to?

-Jak to kto Big Time Rush!

-Yyy

-BTR jest już nudne wole One Direction-Powiedziała Lily

                                        Dobra stop oto Lily :

                                                                  chodzi ze mną do chodzi ze mną do trzeciej klasy liceum i to ona wyznacza zwykle nowe trendy w naszej szkole, nie przepadałam za nią jest troche zarozumiała

                                                         Ok możemy kontynuować

-Nie znam-powiedziałam

-A ja tak-zaczeły mówić moje koleżanki i ekscytować się następną  nowinką. W sumie bez mojej przyjaciółki Emily która jest chora, to nie ma z kim pogadać ponieważ mam problemy z rozmawianiem z ludzmi, jestem nieśmiała. No nic, dobrze że to już ostatnia lekcja ale niestety matematyka więc się trochę dłużyło, ale wreszcie kiedy usłyszałam dzwonek wyszłam dość szybko ze szkoły. Nie miałam jakoś szczególnie daleko  do domu więc szłam pieszo. Mój dom był w świetnym położeniu bo dosyć blisko do szkoły jest tu cicho i spokojnie a do centrum Londynu też nie jest jakoś bardzo daleko więc jest super

Weszłam do domu przywitałam się z moim bratem, Maxem. Ma on 14 lat ciemny bląd włosy jest wysoki i ma zielone oczy

-Mama jeszcze w pracy ?-spytałam

-Taaa będzie później masz mi zrobić obiad Keitino

-Miałeś mnie tak nie nazywać

-A co wolsz Mrs Kateol

-Zamkni się bo będziesz dziś głodował

-Okej…okej spokojnie

-Mama zostawiła pieniądze, zamawiamy pizze?

-Mhym

-To co zwykle?-spytałam

-Tak-odpowiedział, więc poszłam zadzwonić do pizzerni.

Po obiedzie poszłam na spacer do parku w pobliżu. Tak! mamy nawet park blisko, lubie tą okolice. Żeby tam dojść trzeba przejść pare przecznic Po drodze mija się wiele pięknych domków, minełam też grupkę ludzi stojących pod jakąś bramą. Pewnie otwierają jakiś sklep.

Weszłam przez bramę do parku w którym jest zwykle sporo ludzi ,więc udałam się moją ulubioną ścieżką w bardziej puste miejsce parku w którym praktycznie prawie nigdy nikogo nie ma ale za to jest tam ławka, na której usiadłam (tak jak prawie codzienie) .Lubiłam to miejsce bo cenie sobie spokój a tu on jest.Więc poczytałam sobie jeszcze książke którą ze sobą zabrałam a potem poszłam do domu bo robiło się już zimno. W domu spakowałam się do szkoły, wziełam długą kąpiel a potem weszłam na twittera i facebooka. A około 23 poszłam spać.