*oczami Kate*

-A tobie który się podoba?-wyrwała mnie z zamyślenia moja koleżanka pokazując mi zdjęcie w gazecie

-A kto to?

-Jak to kto Big Time Rush!

-Yyy

-BTR jest już nudne wole One Direction-Powiedziała Lily

                                        Dobra stop oto Lily :

                                                                  chodzi ze mną do chodzi ze mną do trzeciej klasy liceum i to ona wyznacza zwykle nowe trendy w naszej szkole, nie przepadałam za nią jest troche zarozumiała

                                                         Ok możemy kontynuować

-Nie znam-powiedziałam

-A ja tak-zaczeły mówić moje koleżanki i ekscytować się następną  nowinką. W sumie bez mojej przyjaciółki Emily która jest chora, to nie ma z kim pogadać ponieważ mam problemy z rozmawianiem z ludzmi, jestem nieśmiała. No nic, dobrze że to już ostatnia lekcja ale niestety matematyka więc się trochę dłużyło, ale wreszcie kiedy usłyszałam dzwonek wyszłam dość szybko ze szkoły. Nie miałam jakoś szczególnie daleko  do domu więc szłam pieszo. Mój dom był w świetnym położeniu bo dosyć blisko do szkoły jest tu cicho i spokojnie a do centrum Londynu też nie jest jakoś bardzo daleko więc jest super

Weszłam do domu przywitałam się z moim bratem, Maxem. Ma on 14 lat ciemny bląd włosy jest wysoki i ma zielone oczy

-Mama jeszcze w pracy ?-spytałam

-Taaa będzie później masz mi zrobić obiad Keitino

-Miałeś mnie tak nie nazywać

-A co wolsz Mrs Kateol

-Zamkni się bo będziesz dziś głodował

-Okej…okej spokojnie

-Mama zostawiła pieniądze, zamawiamy pizze?

-Mhym

-To co zwykle?-spytałam

-Tak-odpowiedział, więc poszłam zadzwonić do pizzerni.

Po obiedzie poszłam na spacer do parku w pobliżu. Tak! mamy nawet park blisko, lubie tą okolice. Żeby tam dojść trzeba przejść pare przecznic Po drodze mija się wiele pięknych domków, minełam też grupkę ludzi stojących pod jakąś bramą. Pewnie otwierają jakiś sklep.

Weszłam przez bramę do parku w którym jest zwykle sporo ludzi ,więc udałam się moją ulubioną ścieżką w bardziej puste miejsce parku w którym praktycznie prawie nigdy nikogo nie ma ale za to jest tam ławka, na której usiadłam (tak jak prawie codzienie) .Lubiłam to miejsce bo cenie sobie spokój a tu on jest.Więc poczytałam sobie jeszcze książke którą ze sobą zabrałam a potem poszłam do domu bo robiło się już zimno. W domu spakowałam się do szkoły, wziełam długą kąpiel a potem weszłam na twittera i facebooka. A około 23 poszłam spać.