Obudziłam się za dwadzieścia ósmej czyli mam max 10 min na wyszykowanie się do szkoły bo nie mogę się znowu spóźnić, szybko ubrałam się, zbiegłam po schodach, zjadłam szybko kanapke z stosiku który zostawiła chyba moja mama dla mnie i Maxa bo ona wychodzi do pracy o 6:00. Wybiegłam z domu po paru przecznicach musiałam przejść przez ulice, weszłam  na nią i nagle zobaczyłam pędzący samochód. Zdążyłam pomyśleć tylko Jak szybko jedziesz tu jest ograniczenie do 30mil/h. Usłyszałam pisk opon, odskoczyłam na bok. Smochód tylko mnie musnął ale zatrzymał się wyskoczył z niego młody chłopak, a ja stałam,szok mnie sparaliżował. Loczek podbiegł chwycił mnie za ramiona

-Nic ci nie jest!?- spytał

        …

-Yyy nie-ocknełam się

-Przepraszam, jechałem za szybko-powiedział patrząc w strone swojego samochodu

-Ja… też przepraszam,mogłam bardziej uważać, śpieszyłam się

-Podwieść cię do szpitala czy coś-pytał tym razem patrząc w drugą strone, chyba też się wystraszył bo unikał kontaktu wzrokowego

-Nie dzięki poradze sobie, cześć- powiedziałam i ruszyłam szybko żeby nie musieć więcej z nim rozmawiać, byłam w mocnym szoku. Kiedy doszłam do szkoły już się uspokoiłam, Emily była już dzisiaj w szkole więc opowiedziałam jej co sie stało, ona chciała zaprowadzić mnie do pielengniarki ale ja sprzeciwiłam się, w końcu nic takiego się nie stało. Po szkole prawie odrazu poszłam do parku żeby uniknąć opowiadania o „wypadku”. Usiadłam na mojej ławce założyłam słuchawki na uszy i siedziałam tak sobie. Po chwili usiadł koło mnie jakiś gościu w kapturze kiedy zdjął go zobaczyłam tego samego loczka którego zdążyłam poznać rano. Zdołałam przemóc się i powiedzieć:

-Cześć

-Cześć, znamy się?

-Nie, oprócz tego że rano prawie mnie przejechłeś to nie

-A, to ty wiesz byłem tak wystraszony że nie patrzałem na ciebie, jeszcze raz przepraszam-powiedział i po raz pierwszy spojrzał mi w oczy

-Ty…

-Tak?

-Jesteś podobna do mojej przyjaciółki z dzieciństwa-powiedział

-Może to ja, a tak wogóle to jestem Kate

-Jestem Harry. Ale to nie ty bo one nie już od dawna nie żyje- powiedział Harry i zaczął robić coś na swoim telefonie

                                                                  *Oczami Harrego*

Ta dziewczyna była jak starsza wersja Meg mojej dawnej przyjaciółki, nikomu jeszcze nie opowadałem o niej Znałem ją od przedszkola robiliśmy razem chyba wszystko, przechodziliśmy razem przez życie. w szóstej klasie podstawówki zostaliśmy parą a w drugiej gimnazjum ona miała wypadek samochodowy, którego nie przeżyła pamiętam że dosyć długo nie mogłem się pozbierać ale potem już zapomniałem o niej i tu nagle bum ta dziewczyna wywołuje tyle wspomnień mam ochote ją prztulić ale pewnie by się wystraszyła więc wole tego nie robić.

-Może to ja, a tak wogóle to jestem Kate-powiedziała dziewczyna

-Jestem Harry. Ale to nie ty bo one nie już od dawna nie żyje-odpowiedziałem i udawałem że pisze coś na telefonie żeby ukryć przed nią mój ból

-Yy ja już będę iść, Pa-powiedziała Kate

-Poczekaj ja też już idę, możemy iść razem -powiedziałem, ponieważ nie chciałem się jeszcze żegnać

-Ok-powiedziała a ja ubrałem kaptur żeby mnie nikt nie rozpoznał

Przez całą droge rozmawaliśmy Kate jest całkiem fajna. Nawet nie zauważyłem jak daleko idziemy, po chwili dziewczyna powiedziała

-Yyy tu jest mój dom, to cześć

-Cześć powiedziałem,ona weszła przez brame a ja obróciłem się i zaczełem szukać drogi do domu. Po dziesięci minutach byłem już przy bramie. Wszedłem przez dzwi,miałem zamiar się położyć ale przeszkodził mi w tym Liam

-O, nie ty nigdzie nie idziesz, masz posprzątać ten bałagan który zostawiłeś w salonie.

-Ale muszeee?

-Ja tego robić nie będę.-powiedział udając obrażonego

-Dobra już idę.-powiedziałem zrezygnowany

                                                                   * Oczami Kate*

Weszłam do domu a tam czekałam mama

-Nic cie się nie stało?, nie musisz jechać do szpitala?

-A czemu?

-Podobno miałaś wypadek, Emily dzwoniła na domowy i mi powiedziała

-Nie to nic poważnego poprostu weszłam na jezdnie, ale zdążyłam odskoczyć

-To dobrze że nic ci nie jest, zjedz kolacje. Jest na stole.

-Ok. Po kolacji poszłam się wykąpać. Dziwiłam się sobie że udało mi się na tyle normalnie z kimś rozmawiać, nie zacinać się i tak dalej. Po kąpieli odrazu poszłam spać.